wtorek, 6 listopada 2012

Hand made

Wpadłam dziś dosłownie na chwilę. Tak dużo się u nas ostatnio działo, że chyba zaniedbałam trochę mojego bloga. Ledwie rozpoczął się listopad i znicze na cmentarzach nie zdążyły się jeszcze wypalić, a dla mnie już zaczyna się okres świąteczny. I bardzo dobrze. Cieszę się niezmiernie i obiecuję (publicznie!), że wszystko uszyję w ustalonym terminie (to jest deklaracja). 
Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić torebką?, portfelem?, kosmetyczką? Sama nie wiem czym, bo to maleństwo ma tylko 13 cm szerokości i tyleż wysokości. Forma najprostrza z możliwych. Do uszycia tej "ociupiny" otrzymałam śliczną ręcznie zrobioną serwetkę, której rozmiary naprawdę nie pozwalały na bardziej esktrawaganckie kształty, poza tym taką ręczną robótkę najlepiej było ubrać w coś prostego. Właścicielka tego maleństwa postanowiła dorobić jeszcze na szydełku paseczek i używać jako torebki wieczorowej. 
Nigdy nie miałam cierpliwości do tego typu ręcznych robót i chylę czoła przed wszystkimi, którzy tak potrafią. 


Pozdrawiam
Ania

9 komentarzy:

  1. torebka wieczorowa pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no kochamy to! niebanalne, nie nazbyt "retro" czy "serwetkowe". super!

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajny sposób na wykorzystanie babcinych serwetek:)
    chyba skorzystam z pomysłu:)

    OdpowiedzUsuń