poniedziałek, 4 września 2017

Mój piórnik Totoro

Podobno szkolna wyprawka to zmora każdego rodzica, przynajmniej tak mi mówiono. Dzisiaj mój Janek przekroczył próg zerówki, a kilka dni wcześniej, uzbrojona w klapki na oczy i odpowiednią pulę pieniędzy, wybrałam się z nim na zakupy. Z zerówki dostaliśmy szczegółową listę zakupów, a w niej kredki, zeszyty, teczki, farby i inne szkolne utensylia. Postanowiłam, że Janko sam wybierze co będzie chciał, a ja postaram się nie wtrącać i nawet sama podsuwałam mu zeszyty z piratami i spidermenami (a miałam się nie wtrącać). Wiecie co wybrał mój sześciolatek? Zeszyty w miękkich jednokolorowych okładkach, takie same teczki i ołówki. Ja wybrałam za niego kredki i farby bo tutaj najważniejsza jest jakość. Największym problemem okazał się piórnik, pośród setek nie znalazł nic co w najmniejszym stopniu zwróciłoby jego uwagę, w końcu zapytał czy ja nie mogłabym mu czegoś uszyć. Nigdy nie szyłam piornika ale wiedziałam, że tego zamówienia nie mogę odrzucić. Janek chciał mieć piórnik z bohaterem animowanego filmu "Mój Sąsiad Totoro" (jeśli jeszcze go nie znacie, to gorąco polecam, żaden Disney nie może się z nim równać). Do uszycia piórnika znowu wykorzystałam papier, o którym pisałam we wcześniejszym wpisie, okazało się że świetnie nadaje się również do rysowania :-) 





Mówię Wam, dla uśmiechu na Jankowej twarzy WARTO BYŁO 😊

2 komentarze:

  1. Najładniejszy piórnik ever. Ja uszyłam Zofii poduszkę, ale jedynie strzeliła focha. Więcej się nie będę wychylać w sprawie wyprawki:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, piórnik ekstra! Ja szyję córce ubrania, ale ciągle jest jakiś foch, że za długie, czy zbyt sukienkowe :P

    OdpowiedzUsuń