wtorek, 19 sierpnia 2014

Stół ze stodoły

Entliczek pentliczek drewniany stoliczek, a za tym stoliczkiem... kryje się ciekawa historia. 

Na początku była stodoła Pana X. Stodoła przez dziesiątki lat służyła do przechowywania zboża i siana lecz kiedy zamiast żyta na polach wyrosły nowe domy, to poczciwy i rozklekotany budynek stał się niepotrzebny. Pan X postanowił się jej pozbyć, a deski które z niej zostały miały posłużyć jako rozpałka do pieca. I wszystko pewnie poszłoby z dymem gdyby nie jeden taki, który dostrzegł potencjał w tym "starym próchnie". Tym kimś był mój mąż. Nie czekając na to aż siekiera dokona dzieła zniszczenia, postanowił odkupić deski. Przemiły Pan X nie krył zdziwienia, ale w końcu zgodził się i postanowił sprzedać dechy za dwie butelki wódki. Tradycja nakazuje napić się z gospodarzem, więc jedna butelka została opróżniona. I tak to w noc ciemną sierpniową AD 2013, mąż mój wielki jak dąb krokiem z lekka chwiejnym przywlókł był wózek pełen podejrzanych desek.

Tak zaczęła się historia stołu, który Władysław zrobił do naszego mieszkania. Patrząc na zniszczone przez słońce, wiatr, deszcz i śnieg deski, prawie wszyscy widzieli w nas dziwadła, bo jak można zrobić stół z czegoś co tak wygląda, z czegoś co nie tak dawno było stodołą? Bardzo pomocny okazał się stół stolarski, który mój tato dostał po swoim dziadku, nikt nie korzystał z niego od lat i to co Władysław znalazł w środku było prawdziwym objawieniem: strugi ostre jak brzytwa, ściski, piły i dłuta. Tutaj zaczął się długi proces czyszczenia, dopasowywania, odrobaczania, strugania, wiercenia, łączenia, skręcania, klejenia, szlifowania, aż w końcu olejowania i woskowania. Uf! Pikanterii doda fakt, że podczas prac przy tym stole Wlad stracił centymetr prawego kciuka (takie rzeczy nie odrastają proszę państwa), damy wrażliwe niechaj nie wiedzą, że centymetr ów odnalazł się później w sześciu kawałkach! Ała. 

Historia powyższa została skrócona, lecz w przekazie ustnym była (i będzie) opowiadana wielokrotnie, a stół prezentuje się tak: 



nogi nie strugane, kupione w IKEA



I na końcu, choć winien być zawsze pierwszy, Władysław - siła sprawcza!



Ania & Wlad

27 komentarzy:

  1. Świetna historia - bardzo fajnie się czytało :D , a stół jest piękny - z duszą. Niech Wam służy jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem zachwycona stołem i pełna podziwu dla Pana Włada :-)
    gratuluję stołu i męża ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny stół ! Uwielbiam takie industrialne meble. Połączenie metalu i ciepłego wiekowego drewna daje super efekt:) Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Przyznam, że długo zastanawialiśmy się nad wyborem nóg.

      Usuń
  4. Stół z piękną historią i drugim życiem :) Nie to co bezduszne meble prosto ze sklepu...
    A Władysław zasługuje na Order :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich bezdusznych też trochę mamy :-)
      Dziękuję

      Usuń
  5. Stół boski! Taki właśnie mi się marzy... Brawa dla męża, spisał się na medal!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mebel z duszą:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogłabys pisać opowiadania z nutką dreszczyku ;) Wspaniałą historia wspaniałego stołu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Historia była bardziej krwawa lecz cenzura zjadla bardziej "mięsiste" fragmenty ;-)

      Usuń
  8. a gdzie kciuk ja sie pytam ??
    super historia i super stół :) brawo dla Bohatera domu Władysława :)
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć kciuka została w rękawicy, a pozostałe kawałki w tokarce :-)

      Usuń
    2. ale udąło sie przyszyc ...

      Usuń
  9. przepiękny stół, wspaniały...
    i w każdym detalu widać jego duszę... stodołową, że tak powiem....
    historię też....
    brawo dla Władysława!

    a portret Twórcy niezwykły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i szanownego.
      Proszę zwrócić uwagę na lśniącą obrączkę :-p

      Usuń
  10. rewelacyjny wspaniały piękny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem w tym stole zakochana od kiedy tylko zobaczylam go na miniaturce... Przepiekne drewno, fantastyczne!
    Tylko tego kciuka szkoda... (auc!)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały stół, Wspaniały Władysław!
    Do tego świetne zdjęcia, całość niezwykle imponująca i przejmująca zarazem :)
    Niech Wam stół wytrwale służy i jak najdłużej cieszy oczy i duszę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń