wtorek, 24 czerwca 2014

Chwastom chwała!

Jeden raz w roku można się zestarzeć. Dzisiaj starzeję się ja, a jutro już przestanę :) 

Uwielbiam czerwiec, jest wspaniałym końcem, a jednocześnie cudownym początkiem. Końcem roku szkolnego i początkiem wakacji. W czerwcu jem. Jem wszystko co zielone, czerwone, świeże i pachnące, chodzę po nowosądeckim ryneczku i zaciągam się zapachami. U pani obok lodziarni kupuję garść czereśni, kilka kroków dalej trzy morele, a obok stoiska z kwiatami zgarniam słoiczek bobu. Czerwcu trwaj! 

W czerwcu pola się zachwaszczają. Chwasty rosną wszędzie i chwała tym rolnikom, którzy z nimi nie walczą! Maki, chabry i rumianki, osty, jaskry i inne kolorowe zielska, których nazw nie znam ale wyglądają bosko. Napuszone róże niech się schowają pod liście, z takimi chwastami nie mają u mnie żadnych szans. 


Do torebek też lubię wrzucać kwiatki :)


i ludowszczyzny też się trochę u mnie wkradło, bo folklor bez przaśnych eurowizyjnych dosłowności nadal mnie kręci.


W czerwcu pięknie jest się starzeć!
A.

niedziela, 18 maja 2014

ĄĘ czyli torba bardzo polska

Woda w piwnicy, woda na ulicach, woda w butach i pod dziurawym parasolem. Spokojny Poprad, zamienił się w morderczy żywioł, który kolorem przypomina żółty Ganges niosąc ze sobą drzewa wyrwane z korzeniami, psie budy i mosty. Taki maj, co zrobić? Jeszcze będzie przepięknie i pokraczne kalosze schowamy do szafy, a w ruch pójdą sandały i lekkie sukienki. Jeszcze wszyscy zapłaczą nad żarem lejącym się z nieba, że gorąco, że nie ma czym oddychać, że asfalt się topi. Czy narzekanie to taka nasza cecha narodowa? Jakiś czas temu powstała ironiczna kampania reklamowa, mająca "zachęcić" obcokrajowców aby częściej odwiedzali nasz kraj. Poland- come and complain, tak brzmi nazwa projektu, a tutaj jej fragment: 



Czujecie się zaproszeni? Ja nie będę narzekać ale i tak uszyłam sobie torbę która chyba bardziej polska być nie może. Co prawda bez orzełka i bez flagi ale za to z literkami, które chyba nie występują w żadnym innym alfabecie. Zainspirowana spinkami do mankietów z literkami "ą" i "ę", które jakiś czas temu znalazłam na pewnej stronie internetowej, postanowiłam wykorzystać te samogłoski. 


Ktoś oczywiście może zarzucić mi, że to wyraz jakiegoś focha, trzymania nosa w chmurach albo pogardy dla wszystkiego i wszystkich, że niby jestem taka "ąę" paniusia. Proszę bardzo, zachęcam do kreatywnej krytyki, a ja tymczasem dumnie będę nosić ją na ramieniu. Jeśli jednak spotkacie mnie na ulicy z tą torbą, to nie róbcie oburzonej miny, pochylcie się nad wyjątkowością tych literek, a tym samym nad wyjątkowością nas samych. I głowa do góry, jutro też znajdą się powody do narzekań :) 



Ps. Spód torby uszyłam z bawełny woskowanej, górę z grubej tkaniny zwanej "surówką", a uszy ze skóry. Literki namalowałam farbą do tkanin.

Kończę już wpis ten bo ciemno za oknem, a mogłoby być jasno ;) 
Ania

czwartek, 17 kwietnia 2014

po prostu Leon

Jestem. Przerwę w nadawaniu można uznać za temat zamknięty, już wiem że od szycia nie ucieknę, ale spróbuję może trochę przystopować. Przerwy są dobre. 

Dzisiaj będzie tutaj bardzo zielono i to nie za sprawą zbliżających się świąt, a dzięki Stasiowi który bardzo lubi... żaby. Cóż było robić, uszyłam Stasieńkowi żabę, a coby ta miała z kim kumkać uszyłam jej (mu?) brata bliźniaka. Bliźniak docelowo trafi do brata Stasia jak tylko ten będzie gotów przyjść na świat. Wszystko jasne? Wiecie kto i z kim, czy wyszedł z tego zakrętas typu: babka siostry wujka ze strony stryjeńki teściowej? 
Zanim żaba została wykrojona musiało powstać ileśtam rysunków i wstępnych wykrojów, kiedy od niechcenia naszkicowałam brew a'la James Dean i do tego elegancką muchę (wszak żaby bardzo lubią muchy), wiedziałam już że żabol ów będzie miał na imię Leon. Innej opcji nie było, popatrzcie sami: 


Oprócz muchy, Leony zostały dodatkowo wyposażone w gustowne gatki, a w miejscu gdzie plecy łączą się żabim udkiem znajduje się najprawdziwsza kieszeń na gazetę albo grzebień. 

Leony potrafią się ładnie zaprezentować, preferują układ choreograficzny zapożyczony od koreańczyków, mistrzów tego gatunku. Leony tańczą i śpiewają: 


Jegomość w środku, to prototyp... Leon I. 

(teraz widzę jaka jest różnica w kolorze żab na zdjęciu pierwszym i drugim, kolor oryginału najbardziej zbliżony jest do pierwszego zdjęcia). 

Tyle w temacie żab. W temacie torebek będzie równie zielono: Sunday... 


To już prawie wszystko, na koniec chciałabym życzyć Wam spokojnych i zdrowych świąt, nie martwcie się nieumytymi oknami i kurzem na szafie, śmiejcie się z przypalonego mazurka i machnijcie ręką na kulfony na pisankach, wszak nie o to w tych świętach chodzi. Alleluja!  

Ania

wtorek, 1 kwietnia 2014

Przerwa w nadawaniu

Kochani, miałam nadzieję że taki wpis nigdy nie pojawi się na tym blogu, ale stało się i ogłaszam przerwę w nadawaniu. Nie, nie mówię żegnajcie tylko do zobaczenia. Szyjnia potrzebuje teraz trochę czasu na przewietrzenie mózgu i opracowanie jakiegoś planu. Nie wiem jak długo potrwa ta absencja, może tydzień, może miesiąc... Milczenie w internecie podobno jest rzeczą niewybaczalną ale mam nadzieję, że Wy tutaj będziecie kiedy już powrócę :) 

...ale tylko chwilowo (foto)


Do zobaczenia :)
Ania

niedziela, 9 marca 2014

Dotti

Kocham szycie! Żeby o tym nie zapomnieć powinnam częściej wymyślać coś nowego. Z wymyślaniem nowych rzeczy jest trochę jak ze stanem zakochania, nieważne czy jedziesz autobusem, gotujesz obiad, czy usypiasz dziecko, wszystkie myśli i tak krążą wokół tego nowego pomysłu. Równolegle mnożą się rysunki, później wykroje i na końcu drżącą ręką (dosłownie) powstaje prototyp. 
Długo dojrzewałam do uszycia Dotti, kawałek czarnej skóry, który dostałam od siostry, był jak wyrzut sumienia. Dorota, którą poznaliście już przy okazji opisywania "motocyklowego" BigBag'a, po raz kolejny miała specjalne wymagania: torebka miała być odpowiednia do pracy (a w pracy musi wyglądać elegancko), miała pomieścić format A4, poza tym powinna być zamykana na zamek, z możliwością noszenia na ramieniu i najważniejsze.... torebka powinna mieć też TO COŚ, taki motocyklowy zbuntowany look. Nie wiem na ile to ostatnie udało się zrealizować. Najważniejsze, że torebka się podoba, a na cześć właścicielki została ochrzczona jako Dotti :)  




Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania na temat Dotti, a może jakiś wiosenny konkurs z jej udziałem?  Czy może wolicie teczkę albo coś jeszcze innego???

Czasami w mailach i komentarzach pytacie mnie jak powstają zdjęcia, które umieszczam na blogu... czasami wygląda to tak: 


Bywa też, że jakiś "robal" wtargnie w kadr :) 


Ania

sobota, 22 lutego 2014

Primavera

Do tej pory chyba nikomu nie udało się przedstawić piękniej wiosny jak zrobił to Sandro Botticelli, a przecież namalował ją w 1477 roku. Mam wielki sentyment do tego obrazu, ponieważ jego reprodukcja znajdowała się na okładce książki traktującej o historii malarstwa, którą to książkę znałam niemalże na pamięć. Kilka lat temu miałam przyjemność podziwiać dzieła Botticellego w muzeum Uffizi we Florencji, przepiękne...

źródło:wikipedia

Ostatnio uszyłam kolejną teczkę której kolory kojarzą mi się z tym pięknym obrazem. 





Jeśli chcecie zobaczyć bardziej szczegółowe zdjęcia teczki, to odsyłam na facebook szyjni, podszewka jest bardzo wiosenna :) 

Pozdrawiam 
Ania

niedziela, 9 lutego 2014

Witamina D

Lekarze w okresie zimowym zalecają wspomagać się witaminą D zwaną również witaminą słońca, takie słońce w kapsułce staram się regularnie aplikować Jaśkowi ale o sobie zapominam. Chyba mój organizm zaczął się w końcu jej domagać, bo w ostatnim czasie pod igłę wybieram wszystkie odcienie pomarańczu i kanarkowych żółcieni. Te kolory mają niezwykłą moc. 

Witamina D zawarta w torbie Wave korzystnie wpływa na poprawę samopoczucia, może powodować dekoncentracje u osób przebywających w jej otoczeniu. 


Witamina D3 zawarta w kanarkowym zestawie BigBag, korzystanie wpływa na koncentrację, przy odpowiednim aplikowaniu pozwala opanować stres związany z codziennym szukaniem "tych cholernych kluczy" i "tej głupiej karty". Zaleca się stosowanie trzech składników jednocześnie. 


Dzięki zastosowaniu kanarkowych pigmentów (serinus canaria pigmentum) może leczniczo wpływać na struny głosowe. 




Wyżej opisana witamina D powinna być stosowana jako suplement diety, jeśli jednak jej dawki okażą się niewystarczające, wówczas należy zapoznać się z poniższym utworem bądź skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą.  



Pozdrawiam 
A.

Ps. Taka ze mnie ciapa, że zapomniałam podziękować Wam za wspaniały udział w licytacji torby dla WOŚP.  Ostateczna kwota wyniosła 155 zł,  a bigbag trafił do Pani Marzeny. Ślicznie dziękuję :-)