niedziela, 9 marca 2014

Dotti

Kocham szycie! Żeby o tym nie zapomnieć powinnam częściej wymyślać coś nowego. Z wymyślaniem nowych rzeczy jest trochę jak ze stanem zakochania, nieważne czy jedziesz autobusem, gotujesz obiad, czy usypiasz dziecko, wszystkie myśli i tak krążą wokół tego nowego pomysłu. Równolegle mnożą się rysunki, później wykroje i na końcu drżącą ręką (dosłownie) powstaje prototyp. 
Długo dojrzewałam do uszycia Dotti, kawałek czarnej skóry, który dostałam od siostry, był jak wyrzut sumienia. Dorota, którą poznaliście już przy okazji opisywania "motocyklowego" BigBag'a, po raz kolejny miała specjalne wymagania: torebka miała być odpowiednia do pracy (a w pracy musi wyglądać elegancko), miała pomieścić format A4, poza tym powinna być zamykana na zamek, z możliwością noszenia na ramieniu i najważniejsze.... torebka powinna mieć też TO COŚ, taki motocyklowy zbuntowany look. Nie wiem na ile to ostatnie udało się zrealizować. Najważniejsze, że torebka się podoba, a na cześć właścicielki została ochrzczona jako Dotti :)  




Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania na temat Dotti, a może jakiś wiosenny konkurs z jej udziałem?  Czy może wolicie teczkę albo coś jeszcze innego???

Czasami w mailach i komentarzach pytacie mnie jak powstają zdjęcia, które umieszczam na blogu... czasami wygląda to tak: 


Bywa też, że jakiś "robal" wtargnie w kadr :) 


Ania

sobota, 22 lutego 2014

Primavera

Do tej pory chyba nikomu nie udało się przedstawić piękniej wiosny jak zrobił to Sandro Botticelli, a przecież namalował ją w 1477 roku. Mam wielki sentyment do tego obrazu, ponieważ jego reprodukcja znajdowała się na okładce książki traktującej o historii malarstwa, którą to książkę znałam niemalże na pamięć. Kilka lat temu miałam przyjemność podziwiać dzieła Botticellego w muzeum Uffizi we Florencji, przepiękne...

źródło:wikipedia

Ostatnio uszyłam kolejną teczkę której kolory kojarzą mi się z tym pięknym obrazem. 





Jeśli chcecie zobaczyć bardziej szczegółowe zdjęcia teczki, to odsyłam na facebook szyjni, podszewka jest bardzo wiosenna :) 

Pozdrawiam 
Ania

niedziela, 9 lutego 2014

Witamina D

Lekarze w okresie zimowym zalecają wspomagać się witaminą D zwaną również witaminą słońca, takie słońce w kapsułce staram się regularnie aplikować Jaśkowi ale o sobie zapominam. Chyba mój organizm zaczął się w końcu jej domagać, bo w ostatnim czasie pod igłę wybieram wszystkie odcienie pomarańczu i kanarkowych żółcieni. Te kolory mają niezwykłą moc. 

Witamina D zawarta w torbie Wave korzystnie wpływa na poprawę samopoczucia, może powodować dekoncentracje u osób przebywających w jej otoczeniu. 


Witamina D3 zawarta w kanarkowym zestawie BigBag, korzystanie wpływa na koncentrację, przy odpowiednim aplikowaniu pozwala opanować stres związany z codziennym szukaniem "tych cholernych kluczy" i "tej głupiej karty". Zaleca się stosowanie trzech składników jednocześnie. 


Dzięki zastosowaniu kanarkowych pigmentów (serinus canaria pigmentum) może leczniczo wpływać na struny głosowe. 




Wyżej opisana witamina D powinna być stosowana jako suplement diety, jeśli jednak jej dawki okażą się niewystarczające, wówczas należy zapoznać się z poniższym utworem bądź skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą.  



Pozdrawiam 
A.

Ps. Taka ze mnie ciapa, że zapomniałam podziękować Wam za wspaniały udział w licytacji torby dla WOŚP.  Ostateczna kwota wyniosła 155 zł,  a bigbag trafił do Pani Marzeny. Ślicznie dziękuję :-)

piątek, 31 stycznia 2014

witajcie w naszej bajce...

Już od niedzieli przebieram nóżkami ze zniecierpliwienia, ponieważ chciałam pokazać Wam piękne zdjęcia zrobione przez mojego utalentowanego męża. Pretekstem do powstania poniższej sesji był kolejny Holmes, którego uszyłam w takich samych kolorach jak znaną Wam już dynię. Kiedy torebka była już gotowa i ustawiłam ją obok mojej dyni, wiedziałam że muszę pokazać Wam je razem, tym bardziej że Holmes nie był dla mnie (100 lat Asiu!).
Władysław jest profesjonalistą i perfekcjonistą cierpiącym na wieczny brak czasu, tym bardziej cieszę się z tych zdjęć. Jeśli tylko doba zostanie ustawowo przedłużona do 48 godzin, to Wlad dokończy swoją stronę internetową i będę mogła pochwalić się innymi zdjęciami jego autorstwa (a jest się czym chwalić). Inspiracją do powstania naszych zdjęć był zimowy plener ślubny (zdjęcia zrobiła moja koleżanka ze studiów  Magda ), a także subtelne i absolutnie prześliczne zdjęcia Uli (jestem przekonana, że naciskając przycisk migawki wypowiada jakieś zaklęcia). 
No dobrze.... Dosyć pisania, czas na zdjęcia....










A & W 


niedziela, 12 stycznia 2014

Szyjnia dla WOŚP

Stykając się codziennie z różnymi sytuacjami wynikającymi z obserwacji, z rozmów, z książek które czytam, filmów które oglądam i własnego doświadczenia, często zadaję sobie fundamentalne i być może trochę trywialne pytanie: co jest w życiu najważniejsze? Dla niektórych są to pieniądze, dla innych powodzenie, a dla mnie po prostu ZDROWIE. Dlatego też zawsze składając komuś życzenia życze wyłącznie zdrowia i chociaż brzmi to mało oryginalnie i strasznie jest już wyświechtane, to śmiem twierdzić że od zdrowia zależy cała reszta. 

Cieszę się patrząc jak rozwija się moje dziecko, jak rośnie i coraz odważniej pyskuje (chociaż na ogół jest bardzo grzeczny), nie ma większego szczęścia niż taki rumiany roześmiany szkrab. Naprawdę. Nigdy nie zapomnę z jakim trudem przyszedł na świat, jak bardzo się o niego martwiłam. Nie będę rozwodzić się nad szczegółami, bo sami znacie mnóstwo podobnych historii. Będąc w szpitalu miałam okazję przyjżeć się uważniej skomplikowanym sprzętom medycznym i prawie każde urządzenie oznakowane było czerwonym sercem z napisem "Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy". Pomyślałam wówczas, że gdyby nie Fundacja Jurka Owsiaka, to nowosądecki oddział dla noworodków mógłby przestać istnieć. 



Zawsze staram się wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i w tym roku, poza złotówkami wrzuconymi do puszki, postanowiłam wystawić jedną z torebek na aukcję allegro, z której cały dochód zostanie przeznaczony na WOŚP. Zapraszam Was serdecznie do licytowania, a być może ten BigBag trafi do kogoś z Was, myślę że byłaby to podwójna przyjemność: ładna torba + szczytny cel. Licytacja rozpoczyna się od symbolicznej złotówki, a licytowana torba wygląda tak: 


Oto link do aukcji: 
Zapraszam

Dużo zdrówka wszystkim życzę :) 
Sie ma! 
A.

środa, 1 stycznia 2014

Wpis na 100 i 2

Na 100, bo to mój setny wpis. 
Na 2, bo Szyjni dzisiaj stuknęły dwa latka. 

Długo zastanawiałam się co powinnam napisać w tak wiekopomnym (ekh) i uroczystym wpisie. Miały być podsumowania, przemyślenia, tłumaczenia, wyciąganie wniosków i nauki na przyszłość. Nie będzie chyba żadnej z wyżej wymienionych. 

Wczoraj spędziliśmy cudownie leniwego Sylwestra, a dzisiaj jeszcze bardziej cudnie i leniwie celebrujemy pierwszy dzień Nowego Roku. U mnie ten dzień od lat wygląda tak samo, cały podporządkowany jest Trójkowemu Topowi Wszechczasów, słuchamy go cały czas z krótką przerwą na Marsz Radetzkiego z Koncertu Noworocznego w Filharmonii Wiedeńskiej. Za łaskawym przyzwoleniem jaśnie nam panującego Jana, udaje mi się nawet czytać książkę. Czy może być coś lepszego niż taki właśnie początek Nowego Roku? 

O, roku 2014! Bądźże dla mnie tak łaskaw jak Twój poprzednik 2013. 
Podobnie jak Przed rokiem niczego nie planuję, niczego nie obiecuję i niczego nie postanawiam. 

Wam czytelnicy, zaglądający, ciekawscy i podglądacze, Wam komentujący, obserwujący i "lajkujący", Wam właścicielki torebek! Wszystkim Wam życzę z całego serca zdrowia, miłości, uśmiechu i pomysłowości.  Be happy!

Dla Was też ta szczególna piosenka, która w  moim prywatnym topie wszechczasów zajmuje bardzo wysoką pozycję. Panie i Panowie... Pearl Jam!



Ania

piątek, 27 grudnia 2013

podłaźniczka

Święta dopiero co się skończyły, a ja już myślę o kolejnych. Było cudownie... Począwszy od WYŚMIENITYCH dań przygotowanych przez moją mamę (geniusz, geniusz!), a skończywszy na wesołym kolędowaniu na dwie gitary, harmonikę ustną i dwadzieścia jeden głosów (to wszystko w naszym tyci tyci salonie). Dzieciaki w swoich harcach i psotach przeszły same siebie, stoicyzm i tolerancja rodziców również były niecodzienne (to chyba za sprawą domowych naleweczek). Było smacznie, było pięknie, było głośno i bardzo bardzo rodzinnie.

Pisałam już o tym, że w tym roku zabrakło mi czasu na wykonanie nowych dekoracji, ale odkopałam te sprzed roku, okrasiłam jabłkami, piernikami i światełkami. Ze względu na Madame Malinę zrezygnowaliśmy z choinki na rzecz takiej podłaźniczki... 



Przed świętami miałam ręce pełne roboty. Jeśli chcecie zobaczyć co nowego uszyłam, to odsyłam do mojej strony na fb (KLIK), tam systematycznie będę umieszczać wszystkie nowinki.

Zapraszam po Nowym Roku :) 
Ania